Planując zimowy wyjazd na narty większość amatorów białego szaleństwa decyduje się wybrać własnym samochodem. Niezależnie czy są to Tatry, Beskidy, Sudety, Alpy czy bardziej egzotyczne rejony górskie, własny środek transportu w docelowym miejscu wypoczynku daje niezależność i wygodę. Ze względu na specyfikę górskich miejscowości turystycznych dobrze jest przed wyjazdem upewnić się, jakie niespodzianki mogą nas na miejscu czekać i się na nie odpowiednio przygotować.
Zawsze planując dłuższy wyjazd sprawdźmy, czy mamy obowiązkowe wyposażenie. Dłuższa droga to większe prawdopodobieństwo kontroli, a pomijając fakt, że zawsze może się zdarzyć sytuacja, w której będzie ono niezbędne, to szkoda sobie psuć nastrój na starcie mandatem. Polskie przepisy zobowiązują kierowcę do posiadania gaśnicy i trójkąta ostrzegawczego ze znakiem homologacji. Wyjeżdżając za granicę do kraju europejskiego polski kierowca właściwie nie powinien się martwić. Konwencja Wiedeńska o Ruchu Drogowym stanowi, że kierowcę obowiązują te elementy wyposażenia, jakich wymagają przepisy w kraju, w którym samochód jest zarejestrowany. Praktyka jednak wskazuje, że stróże prawa chętnie wykorzystują brak znajomości tego przepisu wśród kierowców i karzą nieświadomych obcokrajowców mandatami. Chcąc uniknąć nieprzyjemności i walki z funkcjonariuszami innych państw na wszelki wypadek dobrze jest się zaopatrzyć w kamizelkę odblaskową i apteczkę. Są one wymaganym wyposażeniem samochodu w wielu krajach, na przykład w Niemczech i w Austrii, a poza tym mogą się po prostu przydać.
Chociaż mieszkańców nizin polskie zimy w ostatnich latach przyzwyczaiły do tego, że śnieg jest zjawiskiem rzadkim, w górach możemy być go pewni, czasem w ilościach przekraczających najśmielsze wyobrażenia. Do tego dochodzą niskie, a często nawet bardzo niskie temperatury. Sprawdźmy więc, czy jesteśmy w posiadaniu dobrej skrobaczki do szyb i odmrażacza do szyb, który pomóc może zwłaszcza przy silnych mrozach, ponieważ nie niszczy szyb jak skrobaczka. Nie zaszkodzi również zabrać odmrażacz do zamków. Bezwzględnie niezbędnym sprzętem jest zwykła zmiotka. Można nią odgarniać śnieg z szyb, omieść cały samochód, a dodatkowo wykorzystać do czyszczenia nart ze śniegu. Jest ona w stanie usunąć resztki śniegu z najbardziej ukrytych zakamarków, np. wiązań i jest w tym względzie nieoceniona.
Wyjeżdżając w góry zimą na narty trzeba się liczyć z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Dobrze jest więc się zabezpieczyć i zabrać ze sobą sprzęty zwykle niekonieczne w czasie zimowej jazdy po „zwykłych” drogach. Pierwszym z nich jest łopata do śniegu. Dostępne są one teraz również w wersji składanej, przez co nie zajmują dużo miejsca, a prawdopodobieństwo, że będziemy sobie dziękować za jej zabranie, jest wysokie. Wystarczy, że mocniej zasypie samochód na parkingu, jakiś przejazd będzie nieodśnieżony albo ześliźniemy się w zaspę – dzięki łopacie sami szybko wydobędziemy się tych kłopotów.
Drugim elementem, o którym trzeba pamiętać, są łańcuchy śniegowe. W Polsce nie są one obowiązkowe, ale ich brak może uniemożliwić przejazd nawet zakopianką. Natomiast w wielu miejscowościach alpejskich ich posiadanie jest prawnie wymagane, a policja drobiazgowo to sprawdza. Obligatoryjna jest nie tyle obecność łańcuchów w bagażniku, ale w określonych rejonach lub na oznakowanych drogach istnieje obowiązek ich zakładania. Rejony, w których stosowanie łańcuchów jest obowiązkowe są odpowiednio oznaczone (np. we Włoszech lub Szwajcarii), a drogi, na których trzeba zakładać łańcuchy, mają odpowiedni znak nakazu (np. w Niemczech, Austrii, Francji). W Czechach i na Słowacji, podobnie jak w Polsce, funkcjonuje zakaz jazdy w łańcuchach po drogach, na których nie ma śniegu lub lodu. Jeżeli nigdy wcześniej tego nie robiliśmy, dobrze jest potrenować zakładanie łańcucha „na sucho” przed wyjazdem, żeby oszczędzić sobie później stresu. O obowiązku posiadania opon zimowych chyba nie trzeba nikomu przypominać.
Chcąc przetransportować narty i deski snowboardowe mamy do wyboru trzy podstawowe opcje: przewóz we wnętrzu samochodu, przewóz na bagażniku dachowym lub przewóz w boxie dachowym. Wnętrze samochodu raczej odpada, jeżeli jedziemy większą grupą i mamy dużo bagażu. Bagażnik dachowy jest wyjściem tanim i praktycznym, jednak wiąże się z ryzykiem zanieczyszczenia nart błotem pośniegowym, a w konsekwencji ich zniszczenia. Najbezpieczniejszym i najwygodniejszym rozwiązaniem jest box dachowy. Oprócz nart zmieszczą się w nim również bagaże, wszystko mamy bezpiecznie zamknięte i odizolowane od czynników atmosferycznych. Każda opcja ma lepsze i gorsze strony, a jej wybór zależy od potrzeb i planów miłośników zimowych eskapad.